psychologiapar.pl
15.08.2013

Rozwiązywania konfliktów (też) trzeba się uczyć

Ilość godzin formalnej edukacji, którą się odbiera w zakresie:

Ile czasu szkolimy się w różnych, życiowych dziedzinach w procesie edukacji.

Większości z nas nikt nie uczył tego, jak radzić sobie z konfliktami. Opieramy się więc na wzorcach zachowań wyniesionych z domu rodzinnego, prezentowanych w mediach czy literaturze oraz na swojej „wynalazczości”. Czasami te metody działają wystarczająco dobrze. Często – nie. Impas, poczucie klęski albo „chodzenia w kółko”, „jałowości” to częste opisy doświadczeń związanych z konfliktami.

Korzyści prawdziwego rozwiązywania konfliktów

Ludzie mają bardzo wiele mocnych i negatywnych przekonań na temat konfliktów. Ich skutkiem jest np. unikanie konfliktu za wszelką cenę lub poszukiwanie sposobów na zdominowanie drugiej strony.

To wielka szkoda ponieważ spór, różnica zdań czy walka z drugą osobą – przeprowadzone w rozsądny sposób – mogą przynieść obu stronom wiele korzyści, również takich wykraczających poza pierwotny przedmiot konfliktu. Konstruktywne przepracowanie konfliktu daje więcej obu stronom, niż „pula”, o którą walczyły na początku. Jest też procesem zmiany i uczenia się o sobie i drugiej stronie.

Konflikt jest wyzwaniem dla obu współtworzących go stron, ale też stanowi dla nich szansę na przekroczenie własnych ograniczeń i dostęp do większych zasobów psychologicznych.


Przykłady

 
Para „X” ciągle bezskutecznie kłóciła się o podział obowiązków domowych.
Kiedy zdecydowali się na chwilę odłożyć na bok kwestię tego „kto ma rację” i przyjrzeć, co tak naprawdę się dzieje odkryli, że bardzo potrzebują razem tworzyć dom i że znaczy to dla nich coś o wiele głębszego niż konkretne prace domowe. Eksploracja tematu i dbanie o to, czym dla nich jest „wspólny dom” pokazała kierunek rozwoju ich relacji i wniosła nową, ważną dla nich perspektywę.

 
Para „Y” również ciągle kłóciła się o podział obowiązków domowych.
Jednak uczciwe skoncentrowanie się na przyczynach problemu ukazało, że stanowi on temat zastępczy. Tak naprawdę obie strony zmagały się z trudnościami w życiu zawodowym, ale ponieważ konfrontowało je to z ich bezradnością automatycznie przenosiły napięcie na „front domowy”. Zajęcie się własnym rozwojem zawodowym nie tylko zmniejszyło napięcie między partnerami, ale też ostatecznie przyczyniło się do tego, że stali się dla siebie wzajemnie bardziej atrakcyjni, co – jak łatwo się domyślić – miało dobry wpływ na ich związek.

 

Rozwiązanie realnego problemu (czy będzie nim poznanie potrzeb dotyczących wspólnego domu czy przekroczenie swoich ograniczeń w pracy) da obu stronom znacznie więcej niż jedynie ustalenia dotyczące podziału obowiązków domowych.